Po wyjątkowo długim w tym roku okresie zimna, w końcu pogoda dopisuje. Sprzyja to nie tylko dobremu samopoczuciu ale i wszelkiego rodzaju aktywnościom na świeżym powietrzu. I tu pojawia się problem, bo choć kojarzy się to z beztrosko spędzonym czasem może skończyć się tragicznie. Niebezpieczeństwo choć niewielkie jeśli chodzi o rozmiar, niesie poważne konsekwencje – mowa tu o kleszczach, których pełno nie tylko w lasach ale przede wszystkim w trawie!

Ironicznie mówiąc można stwierdzić, że sezon na kleszcze uważa się za rozpoczęty. Czerwiec to miesiąc, w którym kleszcze stają się najbardziej aktywne. W niemalże każdym województwie zagrożenie jakie powodują te pajęczaki jest bardzo duże. To, czy alert dotyczy Twojego województwa można sprawdzić na interaktywnej mapie (link do: https://www.fiprex.pl/). Aby nie stać się ich ofiarą i uronić przed chorobą jaką wywołują, warto poznać sposób w jaki atakują, miejsca, w których najczęściej można je spotkać i to co zrobić, kiedy zostaliśmy już właścicielem takiego ,,pasażera na gapę”.

Naturalne środowisko występowania kleszczy nieustannie zmienia się i niestety powiększa. Kiedyś spotykane jedynie w lasach, dziś nie trudno natknąć się na nie także na miejskich trawnikach, skwerach czy parkach. Nie występują, jak mogłoby się wydawać na drzewach i krzewach, z których miałyby spadać. Kleszcze czyhają na nas w trawie i zwyczajnie polują na ssaki, lokalizując je na podstawie ciepłoty ciała, wydychanego dwutlenku węgla i zapachu. To, co nie zmieniło się od lat to miejsca wkłucia, które najczęściej wybierają. Poszukują miejsc pokrytych cienką skórą, wilgotnych, dobrze ukrwionych, takich jak dół podkolanowy, uda, pachy, kark czy nasadę włosów. Są o tyle podstępne, że podczas wkłucia wtłaczają do organizmu substancję znieczulającą, co sprawia, że nie czujemy zagrożenia i często przez dłuższy czas nie zdajemy sobie sprawy z ukąszenia. Samo ugryzienie kleszcza nie jest zagrożeniem. Chodzi natomiast o ryzyko zakażenia flaviwirusem lub powstania boreliozy.

Teoretycznie niegroźne ukłucie może być przyczyną poważnej choroby. To właśnie dlatego tak ważna jest profilaktyka, nie tylko u nas samych ale i naszych zwierząt, z którymi każdego dnia wychodzimy na spacer. Bardzo ważne jest, aby nie tylko po każdym spacerze sprawdzać skórę czworonożnego przyjaciela ale zabezpieczyć go jeszcze przed wyjściem z domu. Na rynku istnieje wiele preparatów weterynaryjnych przeznaczonych do ochrony zwierząt przez kleszczami np. Fiprex – który w swojej linii preparatów posiada spray’e i roztwory wygodne w użyciu. Produkty dostosowane są zarówno do zwalczania kleszczy u psów jak i kotów. Podobnie jak u ludzi, kleszcze u zwierząt także lubią miejsca ciepłe, pokryte delikatną skórą np. wnętrze ucha, pachwiny czy grzbiet. Jeśli napotkacie u swojego pupila kleszcza, nie ryzykujcie usuwaniem go polegając na domowych sposobach. Jak najszybciej należy skonsultować się z lekarzem weterynarii, który chętnie udzieli pomocy i wskaże odpowiedni sposób dalszego postępowania.